Jadąc z Pińczowa do Działoszyc 11.02 br. na pobliskim stawie obok pałacu Deskurów zauważyłem przymarzniętego w lodzie łabędzia. łabądź żył, jednakże jego zachowanie wydawało się nienaturalne. Po ok. 20 minutach zjawiło się dwóch mieszkańców Sancygniowa Andrzej Bąk i Roman Kozłowski, którzy jak było widać cały czas monitorowali sytuację. Według nich w dniu wczorajszym, tj. 10 lutego przelatujący łabądź zawadził o przewody elektryczne i wpadł do stawu. [zdjęcia]

Zamieszkująca staw para łabędzi chciała się pozbyć intruza, jednakże ten wybronił się z opresji, a lód na stawie chronił go przed kolejnymi atakami. W/w mieszkańcy próbowali wielu sposobów, aby uratować łabędzia - ale bez skutku. Zawiadomili więc Straż Pożarną, która przyjechała z Pińczowa i wydobyła łabędzia ze stawu. Zaopiekował się nim Pan Andrzej Bąk, który w okolicy swojej posesji ma dwa stawy. Tam też ranny łabądź dochodzi do siebie i według relacji Pana Bąka ma się już bardzo dobrze. Można go odwiedzić na posesji Pana Bąka w Sancygniowie - Pozelów.